Już tylko godziny dzielą ekstraklasowych koneserów od inauguracji sezonu 2024/25, w którym Radomiak zagra czwarty raz z rzędu i piąty w historii w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jaki to będzie rok dla Warchołów? Trudno jednoznacznie stwierdzić, ale fajerwerków bym się mimo wszystko tutaj nie spodziewał.

Dokładnie dwanaście miesięcy temu nastroje wśród środowiska mediowego, kibiców, a także samych władz klubu były trochę inne. Z większą nadzieją bowiem oczekiwano startu ligowych zmagań ze względu na zbudowanie bardzo ciekawego składu i powrót po ośmiu latach tułaczki na domowy obiekt przy ulicy Struga 63. Nie ma większego sensu wracać do tego co jest już przeszłością, bo pamiętamy dokładnie wszyscy jak to się skończyło. Najdroższa kadra w historii o mały krok nie zleciała z ligi, a kolejne plany należało bardzo szybko odłożyć na bok i skupić się na teraźniejszości. Tym razem ma być jednak inaczej, bo zewsząd słychać głosy o pokorze i wyciąganiu wniosków z niepowodzeń.


Osobiście podchodzę do tego sezonu ze spokojem i zaufaniem do trenera Bruno Baltazara, który przepracował okres przygotowawczy i teraz to na jego konto wpadnie splendor za udany sezon, albo krytyka za nietrafione wybory personalne i jakość pracy. Jeśli chodzi o warsztat i jakość treningów, to widać, że Portugalczyk zna się na swojej robocie i z pewnością będzie chciał systematycznie wdrażać swoją filozofię gry i budowy zespołu. Pod względem kadrowym nastąpiło spore wietrzenie szatni, ale to dość naturalny ruch po tak kiepskim sezonie i tego należało się spodziewać. Piłkarze, którzy dołączyli powinni prezentować odpowiedni poziom, a w tym aspekcie spodziewam się jeszcze jakiś ruchów do klubu ze względu na to, że pod koniec okienka transferowego dzieją się rzeczy różne, następuje fiasko negocjacji danego zawodnika w innym miejscu i wówczas można kogoś sensownego wyciągnąć trochę w wersji “last minute”.


Faworytem do czołowych lokat Zieloni raczej nie będą, ale myślę, że usatysfakcjonowaniem powinno być bardziej spokojne utrzymanie trochę wcześniej, niż ostatnio, wdrożenie młodych zawodników i naturalnie niepłacenie kary za brak wyrobionych minut dla młodzieżowców. Gdzieś w tle trwa budowa dwóch pozostałych trybun, a to wszystko w klimacie koszulkowego nawiązania retro do roku 1984, czyli debiutu Radomiaka na salonach naszego kraju. Długo przyszło czekać na kolejne lata tego klubu w miejscu, w którym jest dziś, więc dominuje u mnie przekonanie, że po prostu się utrzymamy i -jak to u nas- jakoś to będzie.

Na koniec życzę wszystkim, by ten sezon dostarczał wszystkim jak najwięcej zielonych powodów do radości!

Bartek Jędrzejczak – futbolowarebelia.com

Bartłomiej Jędrzejczak
19 lipca, 2024

Bartłomiej Jędrzejczak

Z Radomiakiem od 2019 roku, ale urodzony z zielonym sercem. Z racji pochodzenia wcześniej jedynie śledzenie wyników i ciekawość miasta oraz klubu, która apogeum osiągnęła w czasach mojego studiowania w Radomiu. Przez te lata przy Zielonych obserwowałem kolejne awanse, które zaprowadziły nas do bram Ekstraklasy.

X (Twitter)
Facebook
Instagram
YouTube