
W 14. serii gier PKO BP Ekstraklasy Radomiak wybierze się w daleką podróż na Pomorze. O punkty przyjdzie bowiem rywalizować w Gdańsku z tamtejszą Lechią i paradoksalnie może być to zdecydowanie najciekawszy mecz w tej kolejce.
Lechia Gdańsk to zespół specyficzny bez dwóch zdań. Podopieczni Johna Carvera mogą poszczycić się skuteczną ofensywą, której efektem jest fakt, że gdańszczanie strzelają sporo bramek, ale jednoczesnym paradoksem jest to, że równie dużo ich tracą. To właśnie defensywa wydaje się największą bolączką gospodarzy, bo gdyby poprawili oni swoją grę w tej formacji, to Lechia w tabeli byłaby zdecydowanie na wyższym miejscu. To zresztą kolejny paradoks, bo choć w ligowej tabeli Lechiści okupują miejsce w stefie spadkowej, to sportowo ugrali pięć punktów więcej, których zestawienie nie obejmuje ze względu na decyzje Komisji ds. Licencji. Miejsce w rankingu jest zatem delikatnie mylące i potwierdza tylko, że nad Bałtykiem radomian czeka nie lada przeprawa, by przywieźć punkty na Struga.
W tygodniu poprzedzającym mecz, Lechia rozgrywała spotkanie w ramach 1/16 STS Pucharu Polski i wykonała zadanie ogrywając na wyjeździe Puszczę Niepołomice, ale nie powinno mieć to większego znaczenia pod kątem dyspozycji. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że w Małopolsce do wyłonienia zwycięzcy tego pojdynku niezbędne było dodatkowe trzydzieści minut w formie dogrywki. Na kogo należy szczególnie uważać? Wspominana ofensywą w postaci Meny, Wjunnyka, Kurminowskiego oraz Bobcka to element warty poświęcenia kilku osobnych minut na przedmeczowej odprawie.
Radomiak tym meczem rozpoczyna pewne nowe rozdanie w swojej historii. W zasadzie czyni to znów, bo zmiany trenerów to dość częste zjawisko. Tym razem schedę nad zespołem przejmuje Goncalo Feio, a debiuty nowego szefa zawsze wzbudzają dodatkowe pokłady motywacji wśród zawodników, którzy na nowo muszą budować swoją pozycję po przetasowaniu kart przy pokerowym stole PKO BP Ekstraklasy.

