
Na zakończenie 10. kolejki PKO BP Ekstraklasy dojdzie do pojedynku w Lublinie. Miejscowy Motor podejmie Radomiaka i będzie to starcie drużyn, które na tym etapie sezonu liczyły na więcej, niż pokazuje punktowy bilans po aktualnym spojrzeniu na tabelę.
Motor w poprzednim sezonie dumnie dzierżył miano rewelacyjnego beniaminka. Ekipa trenera Mateusza Stolarskiego bez pardonu zaczęła na start rozpychać się w szeregach ekstraklasowych wyjadaczy, czego efektem było siódme miejsce na koniec sezonu 2024/25. Był to najlepszy wynik w historii Motoru na najwyszym szczeblu rozgrywek i apetyty na ten sezon wydawały się równie ambitnie, by poprawić ten rezultat w bieżącym sezonie, ale póki co Motorowcy jednak rozczarowują. Na wschodzie dorobek dziesięciu punktów to raczej niedosyt mimo, że przecież ten drugi sezon po awansie bywa paradoksalnie trudniejszy. W Lublinie jednak nie myślą o tym, bo Motor celuje w wyższe lokaty, ale póki co nie może zaliczyć początku sezonu do udanych. W poniedziałkowy wieczór z pewnością będą chcieli rozpocząć marsz w kierunku góry tabeli zwłaszcza, że w poprzednim sezonie dwukrotnie ograli radomian.
Podopieczni Joao Henriquesa w ostatniej serii przełamali się ogrywając przed własną publicznością Piasta Gliwice i było to pierwszej zwycięstwo od pięciu kolejek. Wydawało się, że Zieloni wychodzą powoli z dołka, aż w tygodniu przydarzył się nieszczęsny mecz w Pucharze Polski z Zagłębiem Lubin i sprawił, że znów o Radomiaku zaczęło się mówić w kontekście słabej formy i gry. Ten mecz z Motorem to szansa dla Radomiaka na złapanie większego oddechu po ostatnich niepowodzeniach, a dla Motoru szansa na wskoczenie na tory, na których gospodarze chcą się znaleźć. Zapowiada się ciekawy pojedynek, w którym remis nie zadowoli raczej ani jednych, ani drugich.

