Szesnasta kolejka PKO BP Ekstraklasy to dla Radomiaka wyjazd do Poznania i walka na terenie mistrza Polski pod adresem, na którym Zieloni zdołać jeszcze nie potrafili. Rywalem będzie naturalnie trapiony słabszą formą Lech, ale w kontekście zbliżającej się rywalizacji nie powinien to być duży punkt odniesienia. W końcu Lech to Lech, więc piłkarskiej jakości przy Bułgarskiej jest na tyle sporo, że w niedzielnym meczu zadecydować mogą detale oraz indywidualności, których przecież w zespole Kolejorza jest całe mnóstwo.

Poznańska lokomotywa Nielsa Frederiksena w bieżącym sezonie sprawia wrażenie maszyny, z której para z jej kominu nie wydobywa się tak widowiskowo, przez co na boiskowych torach nie jedzie ona tak sprawnie jak choćby pokazała to w ubiegłym sezonie, gdzie na stacji Radom w końcówce poprzedniej kampanii rozgrywkowej blisko było tego, aby się ona wykoleiła, ale na szczęście dla siebie, bezpiecznie udało się dotrzeć do stacji końcowej i świętować mistrzowski laur. Ten sezon jednak poznaniakom idzie dość opornie, a kompromitacja na Gibraltarze może naznaczyć sezon, który na dziś jest rozczarowujący dla wielkopolskiej społeczności i ciężko traktować to jako wypadek przy pracy. W meczu z Rayo Vallecano rozgrywanego w Hiszpanii, mimo dwubramkowego prowadzenia, z Półwyspu Iberyjskiego do Poznania wrócili na tarczy. Równie dotkliwy okazał się dla Lechitów wyjazd do Gdyni i porażka z miejscową Arką. Poznaniacy zresztą nie wygrali meczu od czterech spotkań, więc mecz z Radomiakiem jest bardzo istotny też pod kątem mentalnym, bo margines błędu się praktycznie wyczerpał i kolejny brak zwycięstwa może uruchomić nerwowe ruchy także nad głową samego Frederikaena.

Na zgoła odmiennym położeniu znajduje się z kolei Radomiak. Zieloni pod wodzą Gonçalo Feio zgarnęli komplet oczek w dwóch meczach i do potyczki przy Bułgarskiej niekoniecznie podchodzić będą z pozycji underdoga. Atmosfera w drużynie jest bowiem znakomita, a u piłkarzy dostrzec można błysk w oku i wiarę w proces pracy Feio. Zwycięstwa nad Lechią i Cracovią mocno podbudowały morale i pokazały zarówno więcej swobody w grze, jak również jeszcze niewykorzystane rezerwy u graczy. Inną kwestią jest jednak fakt, że do meczu z Lechem radomianie przystępują po przerwie na mecze kadry, a to zawsze była w Radomiu pięta Achillesowa bowiem praktycznie zawsze, gdy zespół notował zwyżkę formy, to powrót po kadrze okazywał się szary, bez wrażenia, które pozostawiano raptem dwa tygodnie wcześniej. Jeśli Gonçalo Feio zmieni te kwestie i w Poznaniu wygra notując trzecie zwycięstwo, a w tabeli przy rubryce Radomiaka będzie widniała liczba 25, to będzie to z pewnością bardzo przyjemna perspektywa, która już teraz powinna dać spokojną zimę, choć w bieżącym sezonie ambicje nie są tak minimalistyczne, niż rok temu. Trudno się jednak temu dziwić, bo Radomiak jest mocny i teraz pozostało to tylko potwierdzić przy Bułgarskiej.

Bartłomiej Jędrzejczak
22 listopada, 2025

Bartłomiej Jędrzejczak

Z Radomiakiem od 2019 roku, ale urodzony z zielonym sercem. Z racji pochodzenia wcześniej jedynie śledzenie wyników i ciekawość miasta oraz klubu, która apogeum osiągnęła w czasach mojego studiowania w Radomiu. Przez te lata przy Zielonych obserwowałem kolejne awanse, które zaprowadziły nas do bram Ekstraklasy.

X (Twitter)
Facebook
Instagram
YouTube