W najbliższą niedzielę dojdzie do pojedynku w samo południe w Lubinie, gdzie miejscowe Zagłębie podejmie Radomiaka. Nastroje w obu ekipach mimo, że teoretycznie powinny być podobne zważywszy na solidarny awans drużyn do drugiej rundy Pucharu Polski, na Dolnym Śląsku dalekie są jednak od w pełni usatysfakcjonowanych. Ma to oczywiście związek z rozczarowującym początkiem sezonu miedziowej jedenastki, która w ostatnim czasie napotkała spore problemy z punktowaniem. Warto bowiem zauważyć, że Miedziowi znajdują się w strefie spadkowej, a w pięciu ostatnich meczach zainkasowali na swoje konto zaledwie trzy punkty wygrywając miesiąc temu z beniaminkiem z Katowic. Po minionej kolejce, w której Raków wysoko ich ograł doszło w Lubinie do małego trzęsienia ziemi, którego efektem było zwolnienie z funkcji pierwszego trenera Waldemara Fornalika, a los byłego selekcjonera podzielił także dotychczasowy dyrektor sportowy Piotr Burlikowski. W czwartkowym meczu pucharowym, na który gospodarze niedzielnego pojedynku wybrali się do Bielska-Białej stając w szranki z tamtejszym Podbeskidziem drużynę poprowadził już nowy szkoleniowiec Marcin Włodarski, który zadebiutuje w tym meczu jako trener w PKO BP Ekstraklasie. Do tej pory prowadził on bowiem młodzieżowe reprezentacje Polski, a także w ostatnim czasie należał do sztabu szkoleniowego selekcjonera Michała Probierza.
Wracając do pucharowej przeprawy pod Klimczokiem, Zagłębie napotkało spore problemy ze strony drugoligowca, choć według wielu obserwatorów było to po prostu słabe bezbramkowe widowisko zakończone serią rzutów karnych przechylone na korzyść bardziej doświadczonej drużyny. 42- letni Włodarski będący na kursie UEFA PRO ma zatem sporo materiału do analizy, a premierowe dowodzenie w elicie nie zapowiada się łatwo, gdyż o upragnione trzy punkty zawalczyć trzeba będzie z Radomiakiem, który złapał trochę korzystnego podmuchu wiatru w zielone żagle na piłkarskich wodach. Podopieczni Bruno Baltazara tydzień temu ograli w Świętej Wojnie Koronę aż 4:0 w pełni demolując gości z Kielc w każdym aspekcie gry. W środę natomiast odprawili z kwitkiem po dogrywce zabrzańskiego Górnika za sprawą bramki Roberto Alvesa i trzeba oddać uczciwie, że w obu tych meczach radomianie zagrali “na zero z tyłu”, a przecież defensywa (do spółki z niewykorzystywaniem znakomitych sytacji podbramkowych) była prawdziwą piętą achillesową i spędzała sen z powiek wszystkim zatroskanym wokół klubu. To z pewnością ważny element w kontekście dalszego budowania zespołu, bo obrona to fundament każdej futbolowej budowli. Ta w postaci Radomiaka to oczywiście prawdziwa wieża, czyli Leonardo Rocha, który ma na swoim koncie już dziewięć bramek oraz przewodzi w klasyfikacji najskuteczniejszych i to on naturalnie ma sprawiać najwięcej problemów defensorom Zagłębia.


Sytuacja kadrowa w obozie gości wygląda tak, że na boisku -mimo wcześniejszych zapowiedzi- nie pojawią się jeszcze skrzydłowi Vagner Dias i Capita Capemba. Reszta powinna być do dyspozycji w niedzielę i powalczyć o trzecie zwycięstwo z rzędu w meczu, który powinien być trudny dla przyjezdnych. Zagłębie co prawda wyglądało ostatnio mocno przeciętnie, ale na ziemiach zagłębia miedziowego mocno liczą na efekt nowej miotły. Delikatnym faworytem wydaje się być Radomiak, ale logika naszej ligi co i rusz pokazuje, że sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie i za chwilę wbrew logice trzypunktowy splendor zgarniają ci mniej oczywiści. Oby jednak i tym razem miejsce miał pewien nieoczywisty fakt, który wskazuje, że WSZYSTKIE dotychczasowe mecze pomiędzy Zagłębiem, a Radomiakiem kończyły się zawsze zwycięstwami gości. Zarówno, gdy Zieloni jechali na Dolny Śląsk, jak również wówczas, gdy Miedziowi wybierali się na południe województwa mazowieckiego. Warchołom pozostaje zatem podtrzymać ten trend w delegacji, a wiosną przy Struga 63 zmienić nieco reguły ekstraklasowego pasjansa.

Bartłomiej Jędrzejczak
27 września, 2024

Bartłomiej Jędrzejczak

Z Radomiakiem od 2019 roku, ale urodzony z zielonym sercem. Z racji pochodzenia wcześniej jedynie śledzenie wyników i ciekawość miasta oraz klubu, która apogeum osiągnęła w czasach mojego studiowania w Radomiu. Przez te lata przy Zielonych obserwowałem kolejne awanse, które zaprowadziły nas do bram Ekstraklasy.

1 comments on “Miedziowi kontra Zieloni, czyli zapowiedź rywalizacji z ciekawą prawidłowością.

X (Twitter)
Facebook
Instagram
YouTube