
OŚWIADCZENIE Redakcji Pod Gołębnikiem ![]()
Wszyscy wiemy, co wydarzyło się po wczorajszym meczu. Zachowania dwóch winowajców nie da się w żaden sposób usprawiedliwić. Cała sytuacja nie powinna mieć miejsca. Przez nieodpowiedzialne działania dwóch osób ucierpiał wizerunek RKS Radomiak Radom.
Nie uciekamy od odpowiedzialności. To, co się stało, jest niedopuszczalne i nie może być tłumaczone emocjami czy rangą spotkania. Sport powinien łączyć, a nie dzielić, a stadion ma być miejscem rywalizacji, a nie eskalacji napięć.
Jednocześnie zadajemy pytanie: czy tylko „Zieloni” są winni całej sytuacji?
Czy publiczne wypowiedzi trenera drużyny przeciwnej, wyrażające oburzenie wobec decyzji Komisji Ligi oraz sugerujące nieprawdziwe informacje dotyczące wpuszczania kibiców gości, były na miejscu?
Przypomnijmy, że w sierpniu decyzją Komisji Ligi kibice Radomiaka nie zostali wpuszczeni na stadion w Kielcach. Wówczas trener Jacek Zielinski ani przedstawiciele klubu nie wyrażali podobnego oburzenia.
Czy publikacja liczby „9” na oficjalnym profilu klubu Korona Kielce na dziewięć godzin przed meczem była działaniem odpowiedzialnym? Być może w Kielcach znajdzie się wytłumaczenie dla tej grafiki, jednak w Radomiu została ona jednoznacznie odebrana jako prowokacja i niepotrzebne podsycanie emocji.
Czy mając świadomość, jak wiele napięcia towarzyszyło temu spotkaniu, nie można było świętować zwycięstwa w sposób bardziej wyważony – tak jak zrobiła to Jagiellonia Białystok w sierpniu 2025 roku?
Czy konieczna była ostentacyjna celebracja na środku boiska, z demonstracyjnym eksponowaniem barw klubowych?
Dziś cała wina spada na Radomiaka. I powtarzamy – to, co się wydarzyło, nie powinno się stać. Jednak każdy, kto dolewa oliwy do ognia, musi liczyć się z tym, że może się poparzyć.
Apelujemy, aby przed kolejną „Świętą Wojną” obie strony ostudziły emocje – zarówno w przestrzeni medialnej, jak i na boisku ![]()
Odpowiedzialność za atmosferę wokół takich spotkań spoczywa na wszystkich uczestnikach widowiska: zawodnikach, trenerach, działaczach i mediach.
Tylko wzajemny szacunek i rozwaga pozwolą, by sportowe emocje pozostały w granicach fair play.
Redakcja.

