
W 28. serii gier PKO BP Ekstraklasy Radomiak uda się w delegację pod Jasną Górą na spotkanie z liderującym Rakowem. Skala trudności w Częstochowie będzie jednak istotna, bo Medaliki Marka Papuszuna to lider w peletonie walczącym o tytuł mistrzowski. Czy Zieloni będą jednak na straconej pozycji? Absolutnie nie, choć łatwo z pewnością nie będzie.
Warchoły mają za sobą naprawdę udany okres i nie zmienia tego nawet ostatnia przegrana potyczka z Zagłębiem. 13 punktów na 15 możliwych sprawiły, że Joao Henriques i spółka mocno odetchnęli odsuwając znacząco od siebie widmo degradacji i wprowadzając mnóstwo jakże cennego spokoju w swoje szeregi. Ostatniego meczu jednak oczywiście szkoda, bo wyłączając nieszczęsną porażkę w Białymstoku na starcie rundy, to bój z Miedziowymi był najsłabszym meczem w tym roku. Wyglądało to tak słabo, że nawet na tle mocno przeciętnych gości z Dolnego Śląska Radomiak nie zasłużył nawet na remis i trzeba to uczciwie przyznać. Oczywiście nie można na podstawie tego meczu bić na alarm, podnosić larum i kreślić ciemne scenariusze, bo nawet ostatni miesiąc pokazał, że nie do końca musi być tak źle. Seria bez porażki też musiała kiedyś przyjść, ale wszyscy w Radomiu są chyba zgodni, że jej timing dobrze wycelował i brak punktów pojawił się tydzień później, niż kilka dni wcześniej. W obozie przy Struga porażkę przyjęto bez nerwowych ruchów i przeanalizowano to spotkanie wiedząc, że takie dni nie mogą się powtarzać doceniając kredyt zaufania i przekonując, że w sobotni wieczór przy Limanowskiego w Częstochowie sympatycy Zielonych ujrzą zdecydowanie lepsze oblicze, niż ostatnio.
Jeśli chodzi o sytuację kadrową Radomiaka na ten mecz, to na stadionie zlokalizowanym bezpośrednio w sąsiedztwie pętli tramwajowej nie pojawi się Christos Donis. Środkowy pomocnik zmaga się z anginą i nie będzie do dyspozycji tego dnia. Wypożyczony z Rakowa do Radomiaka Kamil Pestka będzie mógł zagrać, ale niewykluczone, że za lewą obronę odpowiadać będzie Paulo Henrique, bo rywalizacja na tej pozycji jest dość dynamiczna. Poza wspomnianym Grekiem oraz kontuzjowanymi od dłuższego czasu Mateuszem Cichockim i Jakubem Snopczyńskim wszyscy będą gotowi na sobotę. Uważać na pauzę w świątecznym meczu w Niepołomicach musi natomiast Roberto Alves, bo Szwajcar ma na swoim koncie trzy żółte kartki i kolejne napomnienie eliminuje go z następnej kolejki.
Podrażniony utratą zwycięstwa w poniedziałkowym meczu z Puszczą Raków z pewnością zrobi wszystko, by ograć Radomiaka. Najbliżsi rywale dali wydrzeć sobie komplet oczek rzutem na taśmę i zamiast pięciu punktów przewagi nad drugim Lechem mają ich jednak trzy, a nad trzecią w stawce Jagiellonią cztery. Margines błędu zatem się zacieśnia i miejsca na kolejne pomyłki w zasadzie już nie ma. Sforsować defensywę Medalików będzie nie lada wyzwaniem, bo częstochowianie stracili do tej pory łącznie siedemnaście bramek co jest wynikiem budzącym podziw i uznanie. Raków to jednak nie tylko solidna obrona, ale także zabójczy atak zwłaszcza w bieżącym toku. Warto bowiem zauważyć, że grający na pozycji napastnika Jonathan Braut Brunes zdobył już sześć goli i ostatnia regularność przypomina formę, z której w ostatnich latach słynie jego kuzyn, a więc sam Erling Haaland.
Przewidywane składy⬇️
🔴🔵🔴 Raków: Trelowski – Svarnas, Arsenić, Tudor, Otieno, Silva, Berggren, Koczergin, Lopez, Amorim, Brunes
🙎M. Papszun🇵🇱
🟢🟢🟢 Radomiak: Kikolski – Burch, Kingue, Agouzoul, Henrique, Jordao, Kaput, Capemba, Wolski, Grzesik, Dadasov
🙎 J. Henriques 🇵🇹
🗓️ 12 kwietnia (sobota)
📌 Częstochowa
🏟️ Miejski Stadion Piłkarski w Częstochowie
⌚️ 20:15
🗣️ Sebastian Krasny (Kraków)
👥 Sebastian Mucha, Krzysztof Nejman
👤 Paweł Pskit
📺 Kornel Paszkiewicz, Krzysztof Myrmus

