
Nie takiego wejścia w 2025 roku spodziewali się sympatycy Radomiaka w kontekście restartu rozgrywek PKO BP Ekstraklasy. Najpierw pogrom w Białymstoku, a później wyszarpany w dramatycznych okolicznościach rzutem na taśmę remis z najgorszą drużyną w bieżącym sezonie. Trudno mówić w tym kontekście o jakimś nieszczęśliwym układzie wydarzeń, zrzucać to na karb niesprzyjających okoliczności i doszukiwania się jakiś uroków, bo nie jest to przypadek mimo, że trener Joao Henriques opowiada na konferencjach prasowych rzeczy, które mało pokrywają się z rzeczywistością. Szybka bramka, a właściwie bramki ustawiły mecz na Podlasiu? W takim razie dlaczego tydzień później jest tak samo? Mniej więcej taki obraz wyłania się ze słów trenera, który w kontekście meczu ze Śląskiem twierdził, że jego zespół zasłużył na więcej, niż jeden punkt. Kibice Radomiaka i obserwatorzy ligi zastanawiają się natomiast nad tym, że albo oni oglądają inne mecze, albo czyni to Portugalczyk. Tymczasem gdyby w polu karnym Zielonych pod koniec meczu zamiast Piotra Samca-Talara i Sylvestra Jaspera pojawił się w nim napastnik Orła Wierzbica, to w ostatnią sobotę nie byłoby czego zbierać i to właśnie w takich okolicznościach należy interpretować tę zdobycz. Oczywiście jest mały postęp, bo względem inauguracji wyglądało to troszkę inaczej, ale nadal to zbyt mało, by myśleć o pozostaniu w elicie. Spośród wszystkich zespołów w stawce, do tej pory najgorzej wypada Radomiak, który widać, że nie do końca wie, o co w tym wszystkim chodzi. Zestawiając to z zespołami, które również grają o życie widać walkę, nieustępliwość, jazdę na wślizgu, zawziętość, determinację. Stal ogrywa Jagiellonię, która tydzień wcześniej tak wychłostała Radomiaka, rozsypana organizacyjnie Lechia robi trzy punkty na zmierzającym po mistrzostwo Lechu, Korona niemal zagryzła przed własną publicznością faworyzowany przecież Motor, Piast kasuje już sześć punktów w tym roku pokazując przy okazji jak należy rozprawiać się z outsiderem, Puszcza stawia się Górnikowi, Zagłębie w bezpośrednim meczu wygrywa ze wspomnianą przed chwilą Puszczą, a kolejny beniaminek, czyli GKS Katowice wypisuje się raczej na dobre z walki o utrzymanie przez sześć punktów zdobyte w dwóch pierwszych kolejkach. Punkty uciekają, straty odrabiają przeciwnicy zwiększając lub skracając dystans. Czy widać jakąś szansę na poprawę gry? Być może z czasem poskładana na szybko w zimę drużyna zacznie się ze sobą zgrywać, ale przecież tego czasu nie ma. Oglądając poczynania Zielonych niestety wydaje się, że jedyny sposób i pomysł będące planami na mecz to wrzucenie piłki w pole karne w nadziei, że zostanie ona strącona przez któregoś z zawodników. Niemal tak samo, jak wówczas, gdy na pozycji nr 9 biegał Leonardo Rocha, którego już przecież w Radomiu nie ma. Jego następcą jest Perotti, który prezentuje się tak dobrze, że ze Śląskiem usiadł na ławce rezerwowych, a Jonathan Junior nawet do kadry meczowej ma mniej więcej tyle, ile dzieli Radom od Zabrza. Nie wygląda to dobrze i optymistycznie, ale w tej szarości trzeba wyjść w sobotę w Zabrzu walczyć i przede wszystkim biegać, bo parametry pokonywanego dystansu sprintem to jest kolejny element, który wiele mówi o dyspozycji drużyny i to akurat element wspólny także z rundą jesienną i obiema szkoleniowcami. Jest to trochę przygnębiające że sympatycy i obserwatorzy wymagają akurat tego, co powinno być tak oczywiste, jak lokalizacja pokazów Air Show.

Jeśli chodzi natomiast o obóz rywala, to w Górniku także spodziewali się innnego sportowego krajobrazu. Utrata punktów z Puszczą przy Roosvelta, a następnie dotkliwa porażka w Szczecinie z Pogonią sprawiły, że nastroje na Górnym Śląsku nie są najlepsze. Zwłaszcza, że mowa o drużynie, która potrafi rozbudzić nadzieje swoich fanów biorąc pod uwagę choćby świetną końcówce roku zabrzan, którzy zaliczyli serię zwycięstw. Dodatkowo zespół trenera Jana Urbana z pewnością będzie chciał zrewanżować się za wrześniową porażkę w Pucharze Polski, gdzie po dogrywce i dwóch nieuznanych bramkach miejscowi wyłożyli się już na pierwszej przeszkodzie właśnie z Radomiakiem. Nie ulega jednak wątpliwości, że to klasowy zespół mający też w składzie kilka indywidualności, które w pojedynkę mogą przesądzić o losach meczu. Górnicy wyjdą na mecz rządni zmazania plamy za Szczecin. Czy tym samym odpowie Radomiak? Trudno to przewidzieć, ale pewne jest jedno: czas się obudzić, nim będzie za późno.
Przewidywane składy ⬇️
⚪🔵🔴Górnik: Szromnik – Szala, Janicki, Szcześniak, Mazurek, Furukawa, Hellebrand, Sarapata, Ismaheel, Zahović, Podolski
🟢🟢🟢Radomiak: Kikolski – Ouattara, Mammadov, Kingue, Henrique, Jordao, Kaput, Wolski, Grzesik, Barbosa, Tapsoba
⛳Sędziowie: Jarosław Przybył, Marcin Lisowski, Maciej Kosarzecki
📺VAR: Bartosz Frankowski, Damian Kos



Byłem bardzo zadowolony, że trafiłem na to miejsce . Wielu autorom wydaje się, że mają odpowiednią wiedzę na poruszany przez siebie temat, ale zazwyczaj tak nie jest. Stąd też moje miłe zaskoczenie. Po prostu super artykuł. Zdecydowanie będę rekomendował to miejsce i często wpadał, żeby przejrzeć nowe artykuły.